Zaczęło się od smyczy w schroniskowym korytarzu
Zanim powstał Dr Pies, było schronisko. Wyprowadzaliśmy psy na spacery, pomagaliśmy przy technicznych sprawach, a w naszym gronie zawsze ktoś zbierał na karmę. Potem jechaliśmy z workami jedzenia, kocami i starymi materacami, żeby psom było choć trochę cieplej.
Kto był w schronisku, wie, jak to wygląda. Psom często jest zimno. Karmy regularnie brakuje. A najtrudniejsze są oczy: pełne smutku, a często po prostu strachu. Trudno w nie patrzeć i potem zwyczajnie wrócić do domu.
Adopcja to dopiero początek
Z czasem zaczęliśmy pomagać znajomym, którzy adoptowali psy. I zobaczyliśmy drugą stronę tej historii, o której mówi się dużo rzadziej.
Dzień adopcji jest piękny. Ale potem przychodzi codzienność. Pies ze schroniska nie przychodzi do domu jako czysta karta. Przynosi ze sobą wszystko, co przeżył: strach przed ręką, która się unosi, panikę na smyczy, nawyki, które kiedyś pomagały mu przetrwać, a teraz utrudniają życie. Nie rozumie, czego od niego chcemy. Nie ufa. Czasem chowa się w kącie, czasem ciągnie, ucieka albo niszczy wszystko, gdy zostaje sam.
Widzieliśmy to wiele razy. Ludzie, którzy otworzyli przed psem drzwi z najlepszych intencji, po kilku tygodniach byli bezradni. Kochali go, a jednocześnie nie wiedzieli, jak do niego dotrzeć. I widzieliśmy, jak często taki pies wracał do boksu. Nie dlatego, że trafił do złych ludzi. Dlatego, że nikt nie podał im pomocnej ręki. Nikt nie pokazał, jak pracować z psem, który tyle przeszedł.
Większość psów, z którymi pracowaliśmy, miała właśnie taki start. Widzieliśmy też, jak wiele może zmienić cierpliwość i kilka dobrze pokazanych kroków. Przerażony pies, który pierwszy raz sam podchodzi do człowieka. Pies, który pierwszy raz idzie spokojnie na luźnej smyczy. Opiekun, który w końcu czuje, że daje radę.
Dlatego powstał Dr Pies
Nasze poradniki to ta pomocna ręka, której tak wielu opiekunom zabrakło. Mają dwie misje.
Pierwsza: pomóc Tobie i Twojemu psu przejść przez trudny początek. Prostym językiem, krok po kroku, bez krzyku i bez przemocy, tak żeby pies zrozumiał, czego od niego chcesz, a Ty zrozumiał jego. Żeby adopcja była początkiem wspólnego życia, a nie drogą z powrotem do boksu.
Druga: nie zapomnieć o tych, które zostały. Za każdy poradnik przekazujemy równowartość 10 posiłków dla psów ze schronisk. Nie doliczamy tego do ceny: płacimy z naszej części. Co najmniej połowa pomocy zawsze trafia do misek, a reszta tam, gdzie schroniska potrzebują jej najbardziej: na leczenie, koce i legowiska. Szczegóły opisuje § 13 regulaminu, a po każdym kwartale publikujemy raport.
Nie obiecujemy, że zmienimy świat. Chcemy, żeby więcej adopcji kończyło się szczęśliwie, żeby w miskach było pełniej, a w boksach trochę cieplej. Tak jak wtedy, gdy jeździliśmy tam z workiem karmy w bagażniku.